Zdaje się, że nie znajdziemy mięsożercy, który nie dałby się pokroić za pysznego, idealnie wysmażonego, soczystego steka. Na samą myśl cieknie ślinka …

No dobrze. O ile mamy już sprawdzone miejsce, w którym możemy być pewni, że dostaniemy mięso, o jakim marzymy, o tyle z tym, przygotowywanym w domowym zaciszu, bywa różnie.
Z tego też względu, postanowiliśmy zebrać tu dla Was kilka złotych zasad, o których należy pamiętać, przyrządzając wołowinę w tej postaci samodzielnie.

Zanim przejdziemy do tego, jak obchodzić się z mięsem, kiedy znajduje się już w naszej kuchni, spróbujmy krótko zastanowić się nad tym, co najlepiej się w tym wypadku sprawdzi. Po pierwsze liczy się jakość. Mięso powinno być z pewnego źródła, które gwarantuje nam jego najlepszą jakość. Wybieramy wołowinę stekową z mięsnej rasy krów lub byków, sezonowaną. Zanim zdecydujemy się więc na zakup, warto sprawdzić pochodzenie.

Druga zasadnicza kwestia, czyli to, która część mięsnej półtuszy nadaje się na stek?
Tu nie wskażemy Wam jednoznacznej odpowiedzi, bowiem mięso, po które sięgamy będzie się różnić, w zależności od naszych preferencji. Zasadniczo wybór ogranicza się do tych trzech wariantów : polędwica, rostbef oraz antrykot.

Ci którzy lubią delikatne i kruche mięso, które łatwo się kroi, zdecydowanie powinni sięgnąć po polędwicę. Jeśli jesteśmy natomiast miłośnikami prawdziwie intensywnych, wołowych smaków, lepiej będzie wybrać którąś z pozostałych dwóch opcji.

Doskonale. Mamy już mięso, zabierzmy się więc do jego przygotowania. Pierwsza złota zasada dotyczyć będzie temperatury mięsa, które nadaje się do smażenia. Oczyszczone kawałki wołowiny, pozbawione błon i wysuszone przy pomocy papierowego ręcznika, nie powinny trafić na patelnię od razu po wyjęciu z lodówki. Dajmy im conajmniej 30 minut, żeby uzyskały temperaturę pokojową. W przeciwnym wypadku usmażą się nierównomiernie.

Kolejna ważna kwestia, to tłuszcz, wykorzystywany do smażenia. W tym wypadku sprawdzi się masło klarowane, ewentualne olej, który dobrze znosi wysokie temperatury. Steki na patelni smażymy w dobrze rozgrzanym tłuszczu, który osiąga temperaturę 150 stopni, dlatego też bardzo ważne jest dobranie produktu, który nie spali się w tych warunkach.

Stek w klasycznym wydaniu przyprawiamy zwykle przy pomocy świeżo mielonej soli oraz pieprzu, ewentualnie także rozmarynu. W całym procesie przygotowania, nie bez znaczenie pozostaje to, kiedy tego dokonamy.

Sól dodajemy, zanim mięso znajdzie się na patelni. Staramy się oprószyć całą powierzchnię wołowiny równomiernie. Pieprz oraz masło ziołowe, o ile zdecydujesz się na ten dodatek, dodajemy dopiero po zakończeniu smażenia.

Kiedy mięso wyląduje już na patelni, nie należy go dotykać w pierwszych minutach. Jeśli upłynie już odpowiedni czas i będziemy zmuszeni przewrócić je na drugą stronę, robimy to ostrożnie, najlepiej przy pomocy drewnianych szczypiec. Wówczas też solimy dokładnie steka z drugiej strony.

Mięsa nie nakłuwamy! W innym wypadku wypłynie z niego cały sok, przez co nie tylko będzie suche, ale również straci cały smak.

Po wyjęciu steków z patelni, nie podajemy ich od razu naszym gościom, ale pozostawiamy na kilka minut, żeby soki przestały w nich wrzeć.

Na koniec najważniejsza z kwestii, a więc czas smażenia. Oczywiście będzie on różny, w zależności od tego, jaki stopień wysmażenia preferujemy oraz jakiej grubości jest mięso. Za standard przyjmijmy 150 g wagi oraz 2 cm grubości.

Wówczas, aby otrzymać krwisty stek, tzw. rare, wystarczą maksymalnie dwie minuty na stronę.
Jeśli wolimy, gdy mięso jest średnio krwiste, tzw. medium rare, smażymy 2-3 minuty na stronę.
Klasyczny medium, a więc średnio wypieczony stek, uzyskamy smażąc od 3 do 5 minut.

I wreszcie dobrze wypieczony, tzw. well done, na którego przyrządzenie potrzebujemy od 6 do 8 minut i więcej.

Zasada jest taka, że im bardziej delikatny rodzaj wołowiny obrabiamy, tym szybciej uzyska ona żądany stan wypieczenia. Zgodnie z tym, steki z polędwicy, usmażymy więc szybciej, niż te z antrykotu czy rostbefu.